Santorini – co zobaczyć? Ceny, jedzenie i atrakcje na wyspie

Santorini znajdowało się na mojej liście podróżniczych marzeń już od kilkunastu lat – chyba zaczęło się to od obejrzenia filmu „Stowarzyszenie Wędrujących Dżinsów”. Niestety, z każdym rokiem popularność wysypy rosła, a w tym także tłumy turystów i ceny, co trochę nas odstraszało. Jednak zdecydowaliśmy się dłużej nie czekać i wybrać się na wyspę w sierpniu tego roku! Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o tym, co warto zobaczyć na Santorini, gdzie warto zjeść, a także jak kształtują się ceny hoteli oraz restauracji – zostańcie z nami.

Fira czy Oia – czyli gdzie zatrzymać się na Santorini?

My zdecydowaliśmy się zatrzymać w dwóch najpiękniejszych, a zarazem najbardziej popularnych miejscach. Nasze pierwsze 4 dni spędziliśmy w stolicy Santorini, mieście Fira, a kolejne 4, w miejscowości Oia, mniejszej, ale według wielu, tej bardziej malowniczej. Gdzie bardziej warto się zatrzymać? Na pewno, będąc na Santorini trzeba zobaczyć obie z nich, ponieważ mimo tego, że oba miasta są malowniczo położone na spadzistych klifach, mają urocze białe domki, niesamowity widok na morze i pozornie wydają się bardzo do siebie podobne, to mają jednak zupełnie inny charakter.

Fira jest nieco większa, mniej luksusowa, za to bardziej turystyczna i nastawiona na zabawę – znajdziecie tam duży wybór restauracji, cocktail barów z widokiem, ale także klubów, dzięki czemu miasto tętni życiem nie tylko w ciągu dnia, ale także całą noc. Mimo ogromnych mas turystów, Fira radzi sobie z nimi całkiem dobrze, ponieważ nie mamy tam jednego głównego deptaka, więc ruch turystyczny rozkłada się równomiernie po malowniczych uliczkach z tysiącem sklepików. Mimo, że to widok z Oia znajduje się na wszystkich pocztówkach z Santorini, Fira zachwyciła nas równie mocno – widoki na klif i białe uliczki z różowymi kwiatami były przepiękne, a tłumy ludzi nie tak bardzo uciążliwe jak w Oia.

Oia jest z kolei bardziej romantyczna i elegancka, ale prawdopodobnie jest też destynacją numer 1 na Santorini. Posiada długi marmurowy deptak, na którym niestety robi się dosyć tłoczno, kiedy wszyscy turyści z miasteczka, pobliskich wiosek, a także wycieczek autokarowych i rejsów zbierają się w najbardziej malowniczym miejscu, aby zobaczyć zachód słońca. Mimo tego, że Fira jako miasto jest dużo większa, to jednak przy zwiedzaniu jedynie tej turystycznej części, białych greckich uliczek, małych sklepików i podziwianiu widoków, wcale nie odczujemy tego, że miasto jest większe od Oia, także na obie miejscowości spokojnie możemy zaplanować tyle samo czasu. Oprócz tego, połączone są one ze sobą linią autobusową, także przemieszczanie się między nimi jest łatwe i przyjemne. Bilet kosztuje 1,80 euro, a autobus pojawia się bardzo często – kilka razy na godzinę. W Firze znajduje się większy, główny dworzec autobusowy, także jeśli planujemy wycieczki do innych miejscowości na wyspie, na pewno będzie warto zatrzymać się właśnie tam.

Jeśli o ceny, można śmiało powiedzieć, że Oia jest nieco droższa, zarówno jeśli chodzi o restauracje, jak i hotele. Ale chwila… nie myślcie, że Fira należy do najtańszych – po doświadczeniach związanych z szukaniem hotelu, jak i rozmową z innymi turystami, zgodnie stwierdziliśmy, że noclegi na malowniczym klifie w środku miasta, z widokiem na morze zaczynają się od około 500-600 euro za noc (w sezonie, aczkolwiek po sezonie ceny wciąż są bardzo podobne) – niestety, w obu tych miastach. Jeśli nasz budżet jest ograniczony, warto zdecydować się na coś poza ścisłym centrum, bez widoku, tak jak my to zrobiliśmy – w Firze zatrzymaliśmy się w małym hotelu City Break – nie miał widoku na morze i nie znajdował się na popularnym klifie, jednak wciąż był właściwie w samym centrum miasta i od wszystkiego dzieliło nas najwyżej 5 minut spacerem. Za 4-dniowy pobyt zapłaciliśmy nieco ponad 500 euro. Wciąż dość drogo, ale jak na Santorini i Firę w tej lokalizacji był to jeden z najtańszych hoteli. Z kolei w Oia, zatrzymaliśmy się we nowo otwartym hotelu Elitoz Suites, który także nie był na klifie, ale pod każdym innym względem był wspaniały. Pokoje były przestronne, każdy z nich miał mały taras oraz własne jacuzzi, a do tego dostępny był także duży basen. Na śniadanie także nie trzeba było nigdzie się wybierać, ponieważ codziennie rano obsługa przynosiła nam je na taras. Oprócz tego, od pięknych widoków na morze i centrum miasteczka, dzielił nas kilkuminutowy spacer. Za 4 noce w Elitoz Suites zapłaciliśmy 760 euro, rezerwując go miesiąc przed wyjazdem. Niestety, zauważyliśmy, że ceny nie są już tak korzystne jak zaraz po jego otwarciu i rezerwując na przyszły rok, noc zaczyna się od 250 euro.

Jedzenie i restauracje na Santorini

Podczas naszego pobytu na Santorini odwiedziliśmy wiele restauracji zarówno w Firze, jak i Oia. Większość z nich miała smaczną kuchnię i obyło się bez większych wpadek, jednak jest kilka, które szczególnie chciałabym polecić!

Parea Tavern (Fira) – przepyszne, lokalne greckie jedzenie, przesympatyczna obsługa, fajny, romantyczny taras z widokiem i naszym zdaniem, jest to najlepsza knajpka na Santorni. W sezonie warto zarezerwować stolik rano lub dzień wcześniej, ponieważ od 17.00-18.00 ustawiają się tam kolejki do wejścia – i tak jest praktycznie do zamknięcia. Wracaliśmy tam kilka razy, czasem na kolację, czasem na lunch i udało nam się spróbować bardzo wiele dań z karty – polecamy właściwie wszystko! Od przystawek, w tym greckich serów, przyrządzonych na różne sposoby, favę, tzatziki, sałatkę grecką, przez owoce morza, souvlaki z grilla, aż po moussakę i desery. Nigdy się nie zawiedliśmy, jedzenie zawsze było nieziemskie, a ceny bardzo przystępne – przystawki około 4-8 euro, sałatki około 8 euro, za to dania mięsne, średnio 10-12 euro.

Enigma Café (Fira)– Fajne miejsce na śniadanie i kawę, które warto odwiedzić głównie ze względu na piękny widok (położona jest na malowniczym klifie). Jedzenie jest całkiem przyzwoite i jak na tą lokalizację cenowo wypada całkiem nieźle – tost 3,50, croissanty 2,50, a grecki wrap z fetą i innymi lokalnymi składnikami – 7 euro. Przy tych cenach naprawdę warto zajrzeć tam ze względu na widok, ponieważ nawet w knajpkach bez widoku ciężko znaleźć śniadania w tej cenie.

Brusco. Wine. Coffee. Deli. (Pyrgos) – Zaraz po Parea Tavern, nasz numer 2 na Santorini. Jednak nie jest to restauracja w pełni tego słowa znaczeniu – znajdziecie tu jedynie bardzo lokalne przystawki i wino. Ale za to jakie pyszne! My skusiliśmy się na talerz specjalności, nieziemskie tzatziki oraz smażony grecki ser.

Sunset Ammoudi (Oia, port)To restauracja zdecydowanie dla fanów ryb i owoców morza. Znajduje się w Oia, lecz na samym dole klifu, w porcie. Muszę stwierdzić, że był to posiłek z najbardziej malowniczym widokiem – nasz stolik znajdował się tuż przy samej zatoce, i zaledwie kilka centymetrów dzieliło nas od przejrzystej, turkusowej wody. Jedzenie było bardzo dobre, ale był to też nasz najdroższy obiad na Santorini – za samą rybę zapłaciliśmy ponad 60 euro. Ceny były średnio 20-25% wyższe niż na górze klifu, w centrum miasta. Warto przyjść na nieziemsko świeżą rybę i owoce morza.

Lotza (Oia) – kolejna restauracja na malowniczym klifie – warto tutaj przyjść na zachód słońca, lamkę wina i prostą, grecką przystawkę (smażona feta z miodem była pyszna). Próbowaliśmy także dań głównych, ale nie zachwycały. Mimo wszystko, fajna, nastrojowa knajpka na wieczór, bardziej, żeby spędzić fajnie czas niż dobrze zjeść.

Fino – tu z kolei odwrotnie. Nie ma widoków, jest za to nieziemskie jedzenie. Niekoniecznie greckie i lokalne, jednak wciąż pyszne. My skusiliśmy się na gnocchi z truflami, kozim serem, ricottą, figami i serem pecorino, a także ceviche. Niestety jest tu dość drogo. Koktajle kosztują około 10 euro, gnocchi w formie przystawki – 17 euro. Mimo wszystko, było to jedno z najlepszych dań w całym moim życiu. Jeśli ktoś nie martwi się o budżet, na pewno warto tu zajrzeć, bo szef kuchni zna się na rzeczy. Restauracja ma ocenę 4.8 w Google, także inne dania na pewno też są strzałem w dziesiątkę.

Co warto zobaczyć na Santorni?

Schody Karavolades – czyli trasa z Firy w dół klifu, do samego portu. Całkiem malownicza, aczkolwiek największą atrakcją jest tam kilkadziesiąt greckich osiołków (i mułów), spacerujących w górę i w dół, czasem z turystami na grzbiecie – ku naszemu zdziwieniu, większość z tych spotkanych po drodze była bez opiekuna, bez turystów i bez żadnego przypięcia. Często pojedynczo odpoczywały sobie na środku drogi, także można było podejść, popatrzeć z bliska, a także pogłaskać. Niestety trzeba było też uważać, żeby nie zostać stratowanym, ponieważ szczególnie muły rozmiarowo bardziej przypominały konie. Mimo prawie sześciuset schodów, wciąż zachęcałabym do pokonania trasy w dół na nogach. Z kolei, jeśli chodzi o drogę powrotną, świetną opcją jest tu kolejka linowa – cena to 6 euro w jedną stronę. Do schodzenia warto założyć wygodne buty, ponieważ schody są bardzo śliskie.

Rejs wokół wyspy – np. GetYourGuide oferuje wiele rozmaitych rejsów w różnych przedziałach cenowych, także każdy jest w stanie znaleźć coś dla siebie. Jest to fajna opcja jeśli nie wynajmujemy samochodu na wyspie, ponieważ można całkiem dużo zobaczyć. Najczęściej atrakcjami rejsów jest Czerwona i Biała Plaża, a także wulkan i gorące źródła. My akurat wybraliśmy się na 5-godzinny rejs katamaranem na zachód słońca wraz z grecką kolacją i grillem.

Oia – tak jak pisałam powyżej – obowiązkowe miasteczko do zobaczenia na Santorini. W Oia szczególnie warto wybrać się na słynny zachód słońca w okolicy ruin zamku. Jednak miejcie świadomość, że trzeba wybrać się tam sporo wcześniej, bo ten zachód słońca codziennie przychodzą oglądać także setki innych turystów i jest bardzo, bardzo tłoczno. Widząc tłumy, długo nie rozumieliśmy tego fenomenu, jednak raz postanowiliśmy się wybrać i rzeczywiście – zdecydowanie był to jeden z najpiękniejszych widoków w naszym życiu.

Pyrgos – jest to miasteczko dosyć pomijane, z tego względu, że nie znajduje się nad morzem. Mimo wszystko, jest bardzo urocze i warto tutaj zajrzeć, szczególnie jeśli znajduje się po drodze do innych atrakcji czy plaż, które akurat planujemy zobaczyć. Można je odwiedzić i przy okazji wpaść do pysznego Brusco. Wine. Coffee. Deli. na jedzenie!

Ammoudi Bay – czyli inaczej mówiąc port w Oia (na dole klifu). Jest on zupełnie inny od portu w Firze, który jest bardzo spokojny i niezagospodarowany. W Ammoudi Bay, znajdziemy kilka fajnych, nadmorskich restauracji z malowniczymi widokami na turkusowe morze, które tętnią życiem nawet to późnego wieczora. Oprócz tego, mijając restauracje i idąc wzdłuż klifu, można udać się na 10-minutowy spacer, który kończy się łagodnym zejściem po skałach do błękitnej wody. Dużo ludzi przychodzi tam plażować i pływać, ponieważ woda jest dość płytka. Mimo wszystko, w tym uroczym zakątku miejsca jest bardzo mało, także warto przygotować się na tłumy ludzi.

Plaże – czy warto odwiedzić plaże na Santorini? Według nas, nie jest to atrakcja, dla której przyjeżdża się na Santorini. Jeśli ktoś zaplanował kilkudniowy pobyt na wyspie i ma na to czas – oczywiście. Kiedy jednak mamy tu zaplanowane góra 2-3 dni – zdecydowanie warto na spokojnie zobaczyć w całości Firę oraz Oia wraz z portem, wybrać się w rejs, na wycieczkę do winiarni lub cieszyć się greckim jedzeniem. My wybraliśmy się na plażę do Perissy, ale zdecydowanie nie jest to obowiązkowy punk wycieczki na Santorini – w Europie na pewno znajdziemy dużo ładniejszych plaż, niż te na wyspie :).

Mam nadzieję, że podobał Wam się subiektywny przewodnik po Santorini i chętnie skorzystacie z rekomendacji atrakcji i restauracji, które opisałam. Zdaję sobie sprawę z tego, że cenowo Santorini nie jest dla każdego, był to też jeden z naszych najdroższych wyjazdów, dlatego starałam się jak najbardziej przybliżyć ceny hoteli, restauracji i atrakcji na wyspie. Mimo cen, Santorini pozytywnie nas zaskoczyło i musimy przyznać, że zachęciło nas do dalszego eksplorowania Grecji. Na pewno jeszcze kiedyś się tam wybierzemy! Jeśli tylko macie jakieś pytania, będę na Was czekać w komentarzach!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *